Dior – olfaktoryczny minimalizm w najlepszym wydaniu

 

Artykuł „Perfumy – po śladach wspomnień”, który jakiś czas temu pojawił się na blogu, nie był dziełem przypadku. Perfumy są bowiem moją kolejną pasją, która narodziła się jeszcze w poprzedniej dekadzie i trwa do dziś.

Postanowiłem więc wrócić do świata zapachów, serwując Wam, drodzy czytelnicy, artykuł, w którym prezentuję piątkę, moim zdaniem, najlepszych obecnie dostępnych na rynku zapachów mojego ulubionego domu perfumeryjnego – marki Christian Dior.

 

 

W mainstreamowym świecie perfum – bo podstawową linię Diora do takiej należy zaliczyć – co roku pojawiają się dziesiątki nowych zapachów. Znaczna większość tworzona jest „pod publiczkę”, jak na mainstream przystało. Znane i lubiane nuty, bezpieczne akordy wykorzystywane niezliczoną ilość razy w dziesiątkach perfum. Ceny odwrotnie proporcjonalnie do jakości użytych ingrediencji i wyjątkowości kompozycji. To norma, do której konsumenci zaskakująco szybko się przyzwyczaili i za którą słono płacą.

W świecie perfum, Dior znaczy jakość. Mimo, iż nawet tego domu perfumeryjnego nie omijają wpadki, zmiany (wynikające po części z aspektów prawnych) i reformulacje, to perfumerie wciąż powinny je stawiać tam, gdzie ich miejsce – półkę wyżej. Od 2006 roku, nadwornym „nosem” Diora jest Francois Demachy, który odpowiada za większość zapachów. Francuz jest perfumiarzem obdarzonym doskonałym wyczuciem i gustem, które nie pozwalają wątpić w obraną przez siebie drogę. W czasie, kiedy większość firm produkujących perfumy prześciga się w karkołomnym łączeniu dziesiątków składników, Dior obrał za swoje motto zasadę „less is more”.

Co znamienne – większość zapachów stworzonych przez Demachy’ego to kompozycje oparte na niewielkiej ilości nut. Czechow pisał kiedyś, że „zwięzłość jest siostrą talentu”. Nie mam pojęcia czy Francuz jest fanem rosyjskiego pisarza – wiem natomiast, iż jest nieziemsko utalentowanym perfumiarzem tworzącym olfaktoryczne dzieła, używając do tego kilku składników.

Najwyższa pora przejść do sedna. Oto pięć moim zdaniem najlepszych, męskich zapachów Diora:

 

Honorable mention, czyli zapach, który nie znalazł się w Top 5, ale nie można o nim nie wspomnieć:

  • Dior Homme Intense

Dla wielu perfumoholików, to swoisty Święty Graal i jednocześnie okazja do napiętnowania mnie za nie umieszczenie DHI na poniższej liście, dlatego na wstępie wyjaśniam – gdyby przyszło mi brać pod uwagę wersje tworzone przed rokiem 2015, Dior Homme Intense na pewno znalazłby się w mojej pierwszej piątce. Niestety, obecnie dostępna poreformulacyjna wersja perfum, to jedynie zapach wyjątkowy, podczas gdy DHI A.D. > 2014, to olfaktoryczny Olimp. Mimo niekorzystnych zmian, którym w ostatnich latach uległ Dior Homme Intense, to wciąż jedne z moich ulubionych i najchętniej noszonych przeze mnie perfum. Może gdybym nie znał wcześniejszych wersji zapachu, nie miałbym podobnych wątpliwości. Jednak wiem, jak DHI potrafił pachnieć kiedyś i pozostaje mi wierzyć, iż ponowna reformulacja przywróci światu tamten, jedyny w swoim rodzaju zapach.

Nuty (obecnie): lawenda, irys, szałwia / ambrette (piżmo ambrowe), gruszka / wetyweria, wanilia, cedr Virginia

 

 

Top 5 (bez kolejności):

  • Dior Homme Cologne 2013

Najświeższy z całej piątki, DHC 2013 jest zapachem idealnym na letnie, upalne dni. Oparty jedynie na trzech nutach – kalabryjskiej bergamotce, kwiecie grejpfruta, białych piżmach –  jest świeżością zamkniętą we flakonie.  Zapach jest swoistą interpretacją klasycznej wody kolońskiej (nazwa może być nieco myląca – w rzeczywistości perfumy mają koncentrację wody toaletowej), czyli zapachu lekkiego i rześkiego. Przynosi ukojenie i otacza noszącego aurą świeżości i czymś, co nazywam „efektem białej koszuli”. Idealnie sprawdza się jako zapach codzienny, a także wakacyjny. Niektórzy zarzucają mu względnie słabą trwałość i projekcję – i tak, i nie. Cologne to zapach, który z założenia (woda kolońska) lubi „ciężki palec na atomizerze”. Przy sporej aplikacji, zapach jest z łatwością wyczuwalny przez noszącego i otoczenie przez kilka godzin. Należy także pamiętać, że pora dnia i temperatura znacząco wpływają na jego parametry użytkowe.

 

 

Dlaczego jest w moim Top 5? Ponieważ jest moim ulubionym zapachem letnim, ma najbardziej realistycznie odzwierciedloną nutę soczystej, świeżej cytryny wśród perfum mainstreamowych oraz ma dla mnie znaczenie symboliczne – był zapachem, którego użyłem w dniu swojego ślubu.

Nuty: kalabryjska bergamotka / kwiat grejpfruta / białe piżma

  • Dior Fahrenheit 32

Najmniej doceniany flanker klasycznego Fahrenheita. W zasadzie to idealne podsumowanie 32-ki. Mimo, iż nie ma żadnych punktów wspólnych z protoplastą (za co bywa niesłusznie dyskredytowany), stawiam go wyżej od klasyka (szczególnie tego, który obecnie stoi na półkach perfumerii). Fahrenheit 32 to olfaktoryczny oksymoron – słodko-gorzki i jednocześnie świeży, gęsty i lekki. Uwielbiam „zakładać” 32-kę wiosną i latem (tym mniej gorącym), a także ciepłymi letnimi wieczorami. Jest to zapach, który idealnie nadaje się na randkę (ale nie w klubie!). Będzie współgrał z białą koszulą i maślanym Chardonnay popijanym nieśpiesznie gdzieś w nadmorskim kurorcie.

 

 

Oparty o trudny (bo raczej żeński) akord kwiatu pomarańczy, lekkiej wetywerii (dalekiej od ziemistego tchnienia znanego choćby z Terre d’Hermes) oraz wanilii, Fahrenheit 32 ma doskonałą projekcję i trwałość. Jest zapachem specyficznym, a noszącego nie pozostawia obojętnym – albo go pokochasz za finezyjne ujęcie wanilii, albo znienawidzisz za zbyt unisexowy charakter. Ja zdecydowanie plasuję się w pierwszej grupie.

Nuty: kwiat pomarańczy z Tunezji / wetyweria z Haiti / wanilia z Madagaskaru

 

 

  • Dior Eau Sauvage Parfum

Zmieszany przez Edmunda Roudnitskę w 1966 roku klasyczny Eau Sauvage jest zapachem ponadczasowym – dość napisać, że wciąż można go z łatwością znaleźć na półkach polskich perfumerii. Wydana w 2012 roku reinterpretacja klasyka Eau Sauvage Parfum, nie tylko zmieniła koncentrację z EDT na tytułowe Eau de Parfum, ale także uszlachetniła legendę, nadała jej nowoczesny sznyt i bardzo elegancki – wieczorowy charakter. Znów mamy do czynienia z trzema składnikami – bergamotką, wetywerią (ponownie, choć w zupełnie innym wydaniu niż miało to miejsce w Fahrenheit 32) oraz wieńczącą dzieło mirrą. Jest mocny, dymny i przyprawowy – nosząc go spotkałem się z opinią, że pachnę jak pierniczki. Jakość składników i parametry użytkowe jak zazwyczaj u Diora – doskonałe.

Eau Sauvage Parfum pachnie naprawdę dobrze – pasuje raczej mężczyznom dojrzałym, idealnie sprawdzi się jako tzw. signature scent w nieco chłodniejsze dni, choć przy skromniej aplikacji można go używać także wiosną. Tutaj, w odróżnieniu od F32, nie możemy mieć wątpliwości nad męskim charakterem zapachu. Dla świadomego siebie, eleganckiego mężczyzny.

 

 

Nuty: bergamotka / wetyweria / mirra

P.S. Ponoć w 2017 zostanie wypuszczona zreformulowana wersja Eau Sauvage Parfum, z nieco zmienionym składem – jestem bardzo ciekawy czy Parfum 2017 choćby zbliży się do swojego starszego brata.

 

  • Dior Fahrenheit Le Parfum

Kolejny flanker klasycznego Fahrenheita i kolejny genialny zapach. Parfum zdecydowanie bardziej niż 32 nawiązuje do protoplasty – niektórzy mówią wręcz o typowej fahrenheit’owej sygnaturze z odjęciem charakterystycznej (i dla niektórych nie do przejścia) nuty przypominającej benzynę. Dla mnie, wydana w 2014 roku wersja Parfum, to przede wszystkim signature scent w okresie jesienno-zimowym. Wielbię jego słodką (choć nie „ulepowatą”) naturę, której na początku przewodzą lukrecja z mandarynką, a dzieło wieńczą akord rumu, wanilii (cóż, lubię ten składnik) oraz skóry, która doskonale podkreśla męski charakter perfum. Tutaj nie ma miejsca na półśrodki –  czuć jakość użytych składników – Parfum pachnie po prostu z wielką klasą. To perfumy gęste, niemal oleiste, o doskonałej (ok. 12-godzinnej) trwałości oraz projekcji na wyciągnięcie ramion.

 

 

Fahrenheit Le Parfum to elegancki, słodko-rumowo-skórzany zapach, którego wyrazistość i finezja stawiają w pierwszej linii diorowskich pachnideł.

I, co ważne dla cigar aficionado, idealnie komponuje się z cygarem i rumem.

Nuty: lukrecja, sycylijska mandarynka / kolendra, kmin, liście fiołka, rum / akord skórzany, wanilia, nuty drzewne

 

 

  •  Dior Homme Parfum

Ostatni z moich wyborów, to zarazem prawdziwa waga ciężka i jednocześnie – w mojej ocenie – najlepszy dostępny obecnie zapach spod szyldu Christian Dior.

Dior Homme Parfum jest kontynuacją klasycznej linii Homme. Wydany stosunkowo niedawno, bo w 2014 roku, zapach czerpie z niej w najlepsze, choć podąża w innym niż protoplaści (Homme i Homme Intense) kierunku – jest zdecydowanie najbardziej męski i drapieżny. Nie bierze jeńców – jego legendarna trwałość i projekcja sprawiają, że flakon 75 ml (co ciekawe, Homme Parfum dostępny jest jedynie w takiej pojemności) może spokojnie starczyć na okres dekady, a może i jeszcze dłużej. Kolejną jego cechą jest niszowa kompozycja. Nie ma zbyt wielu zapachów w mainstreamie, które mogłyby stanąć na półkach najlepszych perfumerii obok niszowych klasyków i nie wypaść blado. Dior Homme Parfum to jeden (jedyny?) z nich.

 

 

Znów oparty na niewielkiej ilości składników (oficjalnie podane trzy), oszałamia bogactwem i wyrazistością. Homme Parfum pachnie spalonym, słodkim drewnem, irysem i skórą, choć mówi się także o użyciu takich składników jak róża i oud, co wydaje mi się bardzo prawdopodobne. To zapach niezwykle szykowny, zmysłowy i mocny – dlatego nadaje się (w moim przekonaniu) jedynie na wyjątkowe okazje. Jego ograniczona uniwersalność jest zarówno zaletą – nie może się szybko znudzić, jak i wadą – no bo jak często chodzę do filharmonii i na rozdanie Oscarów?! 😉 Jednak zapewniam – użyty, nie pozostawi obojętnym nikogo – zarówno noszącego, jak i osoby, które z nim przebywają. Dla mnie to perfumowa ekstraklasa (choć bardziej Primera Division albo Premier League).

Nuty: toskański irys / drewno sandałowe ze Sri Lanki / skóra

 

 

 

 

A Wy jakie zapachy lubicie najbardziej? Który Dior jest Waszym typem?

 

 

Zdjęcia: google, tumblr.

 

Author: Cigar&Tie

Share This Post On

Submit a Comment

error: Content is protected !!